Oto ja- od niemal zawsze "pączek" :)
Pierwsza myśl o odchudzaniu pojawiła się gdzieś w przedszkolu- potem ciąg wzlotów i upadków ( tych drugich znacznie więcej;)) Przetestowane niemal wszystkie dietki cud i nie cud- 100 kcal, Kopenhaska, Dukan, głodóweczki i inne. Masakra największa zaczęła się tuż po narodzinach dzieci- przy niezłej nadwadze doszło najpierw 15kg- zrzucone 2 w tygodnie po poodzie, lecz potem właśnie "po porodzie" doszło kolejne 20kg, drugie dziecko i tutaj już poszybowała waga w nieznane niezważając na moje protesty- a opierać się jakos bardzo nie opierałam;)
Jednak dość tego, najwyższa pora brać się do roboty:)
Tym razem postanowiłam udać się po pomoc do specjalistów.
Ruszyliśmy w moje urodziny -październik 2013r.
Dietka + ćwiczenia, szło fajnie, lecz po 3 mc lekki zastój, potem wpadłam w wir pracy- pierwsze potknięcia dietkowe, potem ćwiczeniowe, potem brak czasu i upadek nr 1 zaliczony.
Teraz podejście drugie:)
Badania zrobione, wyniki odebrane, jutro wizyta w poradni- analiza i ruszamy ponownie:)
Codzienne aeoroby na siłowni, 3 x w tygodniu trening z trenerem osobistym:)
Do dzieła!
Trzymajcie kciuki!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz