poniedziałek, 14 lipca 2014

Dzień 1


  • aeroby 40 minut niestety tylko

Za to tak mi M. dał w kość na orbitreku, że myślałam, iż się powyję tak uda bolały.
Trzeba będzie jednak przed 7 rano na siłowni się zjawiać inaczej znów nia bieżnię tylko popatrzę.
Jutro trening + aeroby- już doczekać się nie mogę:)

  • woda 1,5 litra, lecz mamy dopiero 16.30 wiec do wieczora powinnam dojść do 2 litrów:)
  • Dietkowo całkiem nieźle- tylko skusiłam się na ćwierć łyżeczki biszkoptu z tortu :0 Dobrze,że już się kończy- sąsiadce dziś oddałam kawał, wieczorem mąż dostanie na deser do kolacji resztę:P


Zaraz wrzucam ryż do wody + szaszłyczek z kurczaka i warzyw + suróweczka:)

Wczoraj synek miał 4 urodzinki i z tej okazji moja dieta że tak powiem została znacznie rozszerzona o niedozwolone składniki:P
Jednak na grillu upiekł mi na dziś mężuś pycha szaszłyczek dietkowy:)

Dla dzieci i męża mam wczorajszą "berbeluszkę" makaron razowy + gotowany kalafior i gotowany kurczak z cebulką doprawiony czosnkiem i świeżymi ziółkami w sosie jogurtowym :)

Tu największy problem- trzymać dietę gotując dla ciężko pracującego męża i dwójki małych smakoszy ( kochających naleśniki, pierożki, placuszki etc.)

Ale dam radę:)




Ps. I nie wytrzymałam- przy krojeniu po raz 4 -ty tego tortu dla kolejnych kolegów mego synka pożarłam jego kawałek:/

Za to dziś dodatkowo minimum pół godzinki szaleństwa z dziećmi i mężula w obroty wziąć trzeba będzie;) Chyba pokocha te moje "grzeszki" ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz