Co raz częściej dostrzegam w koło pokusy:/
Na dietce jestem najedzona, czuję,ze niczego mi nie brakuje, ale gdy w nocy mąż wyciągnął lody z polewą czekoladową moje zmysły wyostrzyły się jak u wampira, a żołądek zaczął wyprawę wojenną, jako trofeum słodkości upatrzył.
Już czułam w ustach ten smak, aromat... mmmmm
Ale się nie złamałam:) Jako ratunek złapałam razową macę- zawzięłam się i kolejna wygrana.
Pracuję nad charakterem.
Ciężka walka, ale cel zbyt kusi:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz