piątek, 18 lipca 2014

Moja walka

Co raz częściej dostrzegam w koło pokusy:/
Na dietce jestem najedzona, czuję,ze niczego mi nie brakuje, ale gdy w nocy mąż wyciągnął lody z polewą czekoladową moje zmysły wyostrzyły się jak u wampira, a żołądek zaczął wyprawę wojenną, jako trofeum słodkości upatrzył.
Już czułam w ustach ten smak, aromat... mmmmm
Ale się nie złamałam:) Jako ratunek złapałam razową macę- zawzięłam się i kolejna wygrana.

Pracuję nad charakterem.
Ciężka walka, ale cel zbyt kusi:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz