wtorek, 3 marca 2015

Znów na obiad wyszło mi coś niezjadliwego

Cóż...
Miało być zdrowo, smacznie,kolorowo, wyszło.... hmmmm
Czasem i tak bywa, gdy tworzy się nowe przepisy ;)

Skończył się gaz, a tu w garnku makaron nie dogotowany, rozmrożona pierś kurczaka i warzywa pokrojone, wiec siup to do naczynia żaroodpornego, do tego zalewa z jajek i kefiru ( co by ten nieszczęsny makaron doszedł w wilgoci) tylko coś znów z ziołami przekombinowałam i.... wyszło jak zawsze.

Dzieci jakoś zjadły, ja kawałek( idealne jedzenie na dietę) a mąż dzielnie wczoraj na kolacje się raczył, dziś rano próbował śniadaniowo przełknąć...
Cóż zapewne wyszedł z założenia, że jego zona jest przede wszystkim dobra w kuchni ;)